Blog naukowy z Warszawy. Zdobądź wiedzę z języka francuskiego, nauki gry na perkusji...

Zazdrość i zawiść – kontynuacja

Zawiść jest trochę podobna do zazdrości, z tą jednak różnicą, że odnosi się do czyjejś sytuacji lub własności, która wydaje się nam lepsza, okazalsza czy bardziej na czasie. Szczęście zależy nie tylko od posiadania określonych prestiżowych przedmiotów, ale w dużo większym stopniu od tego, czy widziani jesteśmy jako ci, którzy mają to, co najlepsze. W taki właśnie sposób wynaleziono zabawę „nie dać się Kowalskim”. Zawiść zależna jest od obecności innych. Nie może istnieć na wysepce z jednym tylko mieszkańcem.

Nie jest to wyłącznie sprawa potrzeby posiadania kosiarki z napędem na cztery koła do koszenia trawników przy domu, ale nie możemy znieść, jak na naszych oczach śmiga nią sąsiad. Doprowadza cię do szału myśl o jego uśmieszku wyższości.

Jeżeli cierpisz na zawiść, jesteś zapewne osobą „gdyby tylko”: „Gdybym miał większą pensję, byłbym szczęśliwy”, „Gdybym miał większy dom, byłbym szczęśliwy”. Ale nie byłbyś, bo gdy sąsiad sprawi sobie coś nowego, rozpoczniesz „gdyby-tylkowa- nie” od nowa. Zawiść umieszcza ciebie na pozycji przegranego, gdyż zawsze można będzie znaleźć kogoś, kto ma coś większego, lepszego i nowszego.

Możesz też żywić to uczucie z powodu czyjegoś stylu życia. Przyjaciółka wychodzi co wieczór, ponieważ nie jest mężatką. Ty tego nie możesz, bo masz męża i dzieci. Może właśnie dlatego nie protestujesz, gdy ktoś wygłasza uszczypliwe uwagi pod adresem twojej przyjaciółki? Szemranie przeciwko komuś to paskudna sprawa.

Zazdrość i zawiść to niezawodni niszczyciele związków. To trucizna mącąca w głowie i psująca wzrok. Zazwyczaj kopiowane są z rodziców, a źródło swe znajdują w fundamentalnym braku wiary w samego siebie, który żąda kompensacji w postaci gromadzenia własności: czy to przedmiotów, czy ludzi.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.