Blog naukowy z Warszawy. Zdobądź wiedzę z języka francuskiego, nauki gry na perkusji...

Przerabianie partnera

Przerabianie partnera na własną modłę może przybierać różne formy. „W jedwabnej marynarce wyglądasz naprawdę czarująco…” Pochlebstwo ma przekształcić luzaka w dżinsach w eleganckiego dżentelmena. Stosuje się też szantaż: „Jeśli naprawdę mnie kochasz, to chodź do teatru zamiast uganiać się z kumplami za piłką…” No tak, co można na to odpowiedzieć? Pewnie pójdzie do tego teatru, ale nie dobrowolnie, a pod przymusem i nie wybaczy tego ani sobie ani jej. I mamy już gotowy konflikt. Można spróbować groźby: „Jeśli mi nie pomożesz w tej sprawie, to nie licz na moją pomoc w swoich problemach”. Można też oferować pomoc. „Uporządkuję twoje dokumenty”. Owszem, może to być bezinteresowna uprzejmość, ale bardziej prawdopodobne, że strona zgłaszająca chęć pomocy, jest chorobliwym pedantem i nie może znieść bałaganu w papierach partnera. Przez tę pomoc chciałby mu narzucić albo wręcz wymusić swoje zamiłowanie do porządku. A już zupełnie irracjonalnie, wręcz absurdalnie, brzmią próby zakneblowania partnera, jak na przykład: „Proszę cię, nie ziewaj tak rozdzierająco”, albo „Czy musisz tak wolno chodzić?” czy „Nie jedz sałaty do drugiego dania, lecz przed nim, tak jest zdrowiej”. Najczęściej próba „przemodelowania” partnera przybiera formę połajanki. Jest to niestety forma najgorsza i najmniej owocna: – „Obrzydliwe jest to twoje bałaganiarstwo, jak można być tak leniwym, zrobiłeś z siebie pośmiewisko zabierając w taki sposób głos na sympozjum…” Bezlitosna surowość, z którą krytykujemy drugą stronę, sygnalizuje (co najmniej) dwie sprawy. Po pierwsze – rozczarowanie tym, że partner nie odpowiada naszemu wyobrażeniu o nim i po drugie – nieumiejętność przeskoczenia naszego własnego cienia (czytaj: bardzo trudno przychodzi nam zgoda na istnienie innej, równoprawnej optyki partnera).

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.